O matko boska, w nocy nie mogłam spać, cały czas myślałam a tych wszystkich wydarzeniach, a na dodatek Liam chyba z 30 razy do mnie dzwonił. Zasnęłam może koło 2.00 ( a najlepsze, że jutro trzeba iść do szkoły).
Rano obudziłam się nieprzytomna, przecież ja zasnę w szkolę. Jakoś zwlekłam się z łóżka i podreptałam do łazienki. Nałożyłam podkład no moje "kochane" wory pod oczami. Dokończyłam mój makijaż i ubrałam się.
Zjadłam na szybko jakieś śniadanie i wyszłam z domu. Przed domem czekali na mnie Jack i Leon. Poszliśmy do szkoły. Przed budynkiem czekali na nas Mac i Joe.
Dziś lekcję zaczynam historią. Na początek już...nuda. W końcu lekcje się skończyły, wyszłam na zewnątrz i tam czekała na mnie niespodzianka (bardzo miła< dla innych>, dla mnie nie ).
Liam:
Dzwoniłem do Belli chyba z 1000 razy, ani razu nie odebrała. Cały czas miałem doła. Zszedłem do salonu, przywitałem się z chłopakami.
- Ktoś do ciebie dzwonił.-Oznajmił Niall
-Kto?-Odpowiedziałem
- Koleś był jakiś dziwny i w ogóle jakby oderwany od rzeczywistości, mówił, że masz do niego oddzwonić. przedstawił się jako Alexander.
O KURWA PIERDOLONA MAĆ, Alexander do mnie dzwonił to mam przejebane. Alexander Wang, był najniebezpieczniejszym gangsterem w tej okolicy. Każdy, kto z im zadarł miło nie kończył.
-Kto to ten Alexander?-zapytał Hazza
-Hmmm, muszę wam się do czegoś przyznać-mówiłem dosyć niepewnie- przed występem w x factorze, nie byłem do końca grzecznym chłopcem.
- Co ty pierdolisz, ty Liam Payne urodzony 29 sierpnia 1994 w Wolverhampton. Chłopak, który boi się łyżek i prawie w ogóle nie pije alkoholu nie był grzeczny? Hahahaha, niezłe leżę i nie wstaję.-zaszydził Zayn
- Tak Zayn, kiedyś nie byłem taki jak teraz. Kiedyś ścigałem się samochodami, dilowałem, kradłem i itp.
Moim szefem był Alexander. Moją przyjaciółka była jeszcze Izabella, ona nic o tym nie wiedziała, chciałem ją chronić i żeby się nie zamartwiała. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę jak bardzo partolę swoje życie i życie innych, więc postanowiłem, że skończę z tym. Gdy Alexander się o tum pomyśle dowiedziała wpadł w furię, bylem jego najlepszym zawodnikiem, powiedział, że moge robić co chcę, ale to się na mnie i na moich bliskich odbije. Wiedziałem do czego on jest zdolny, więc postanowiłem, że wyjadę stąd jak najszybciej. Belli powiedziałem, że jadę na parę tygodni do rodziny do Londynu. Tam wymyśliłem, że pójdę to x-factora. Wszyscy byli bezpieczni, ale jak widać Alexander cały czas pamięta.
-Stary, pamiętaj możesz na nas liczyć, nie ważne w jakie gówno wdepniesz my ci pomożemy.- Powiedział podchodząc do mnie i łapiąc za moje ramię Louis.
-Dzięki wielkie, ale teraz to chyba czas na to aby oddzwonić do Wanga.
Poszedłem do swojego pokoju i chwyciłem za fona i wybrałem numer mojego ex "pracodawcy". Po dwóch sygnałach oczekiwania odebrał:
- Witam, witam kogo moje piękne uszy słyszą?
-Czego chcesz Wang? spytałem z pogardą w głosie
-Chcę abyś wrócił.
-Nie na pewno i definitywnie NIE.
-Uuuu, przygotowałem się na taką odpowiedź. Albo ty wracasz, albo twoja śliczna cizia, jak jej tam... Izabella, będzie moją zabaweczką, a jak mi się znudzi to oddam ją do "domu pomocy spragnionym panom". To co zmieniłeś zdanie.
- Nawet nie próbuj się jej tknąć.
-To jeszcze zobaczymy, masz 48 godzin na podjęcie decyzji. Do zobaczenia Liam.
Po tych słowach rozłączył się. Kurwa nie wiem co robić, nie chcę tam wracać, ale nie chcę by coś się stało mojej ukochanej Izabell. W pośpiechu wsiadłem do samochodu i podjechałem pod szkolę Bells.
Gdy wyszła ze szkoły i gdy mnie zobaczyła była nieźle zaskoczona gdy mnie zobaczyła.
Chciałem do niej podejść ale jakiś dwóch kolesi do niej podeszło i przyłożyli do jej nozdrzy jakiś biały materiał. Włożyli ją do jakiegoś samochodu. Ja w tym czasie stałem jak wryty i nie mogłem się ruszyć. Dopiero po tym całym zdarzeniu doszło do mnie co się stało.
niedziela, 27 kwietnia 2014
piątek, 18 kwietnia 2014
Rozdział 6
Gdy obudziłam się rano zobaczyłam obok siebie śpiącego Liama. Byłam w szoku. Co on tu do kurwy nędzy robi. Nie mogłam nic sobie przypomnieć co wydarzyło się ubiegłej nocy. Co teraz zrobię? Przespałam się z najprzystojniejszym chłopakiem jakiego znam i zarazem z chłopakiem, którego nienawidzę.
M moim mózgu cały czas chodziło jedno pytanie: Co mam robić? Co mam robić? Ja pierdole nigdy nie byłam tak zakłopotana. O Boże co ja teraz zrobię? W tych wszystkich emocjach szybko się ubrałam i wybiegłam z domu. Nie wiedziałam dokąd mam iść, więc pomyślałam, że wpadnę do Joe.
Gdy znalazłam się pod jej domem spotkałam Leona. Przywitaliśmy się i zaczęliśmy krótką rozmowę:
- Jak tam po imprezie?- Spytał
-Całkiem, całkiem.- Skłamałam
-Dokąd się wybierasz?
-Do Johan, a kogo miałabym odwiedzić na tej ulicy?
-Nie wiem, może...mnie.-Zażartował
-Może kiedy indziej- odparłam- spieszy mi się trochę, do zobaczyska w poniedziałek.
-Siema mała
Jak ja nienawidzę jak ludzie mnie tak nazywają. Co ja jestem 5-letnia dziewczynka?
Zadzwoniłam do drzwi domu Joe. Otworzyła mi blondynka. Od razu rzuciła mi się na szyje. Odwzajemniłam ten gest.
-Co cię do mnie sprowadza?-zapytała
-Muszę prosić cię o radę. Proszę pomóż mi.
-Jasne, że ci pomogę. Wejdź do środka.
Weszłam do środka i usiadłam na kanapie w salonie mojej przyjaciółki. Joanna była ubrana w to.
-Co się stało?-spytała
-To jest jakaś totalna masakra , w ciągu paru dnie mój świat stanął na głowie. Mój ex kumpel zjawił się w mieście ze swoimi spedalonymi ziomkami i zaczął mnie przepraszać i mówić jak mu to przykro. Wczoraj gdy byłam piana wykorzystał to i przespał się ze mną. Co ja mam teraz zrobić? Pomóż mi.- "Stara" Izabella pewnie już by dawno się rozkleiła, ale obecna Bella to jędza, która nie wie co to łzy, niczym Sue Sylwester z Glee.
-OMG, co ty gadasz? To jest totalnie B E Z NA D Z I E J N E czytaj beznadziejne- mówiła moja koleżanka- toś się wkopała Bella. Ja na twoim miejscu wykopała bym tego gnoja z mojego życia i kazała zbierać banany na Kilimandżaro.
-Tak, ale to nie jest takie proste. Z jednej strony go nienawidzę, ale z drugiej coś do niego czuję.
-Ogarnij się laska. Nie pomogę ci jeżeli ty masz takie nastawienie. Rozważ wszystkie za i przeciw, a [potem porozmawiamy.- odpowiedziała
-Ok, dzięki za rozmowę, za to, że mogłam się komuś wyżalić, rozważę wszystkie za i przeciw. -oznajmiłam-Pa.
-Pa, bejbe do zobaczenia jutro, buziaczki ode mnie i Mac.
Liam:
Obudziłem się z niezłym kacem. Ale zaraz zaraz, gdzie ja jestem. O kurwa jestem w pokoju Belli. Coś mi świtało, impreza, taniec, Bella, drinki i...... sex. O ja pierdole co ja narobiłem. Gdzie jest Bella? Co ja najlepszego zrobiłem. Szybko ubrałem się i pojechałem do domu. Tam czekali już na mnie chłopaki.
- Jak tam noc, udana?- zachichotać Zayn
- Bardzo, kurwa.-odburknąłem
-Co się stało?- zapytał Harry
-Masakra jakaś, przespałem się z Izabellą ona rano gdzieś uciekła. Skrzywdziłem ją ona mi tego nigdy nie wybaczy, co ja najlepszego zrobiłem?
-Grubo stary, czyli zamiast zbliżać się do niej to tylko się oddalasz?- stwierdził Hazza
-Koniec tej rozmowy mam dość, nie wiem co mam zrobić i nad tym pomyśleć leżąc w wannie i popijając whysky.
M moim mózgu cały czas chodziło jedno pytanie: Co mam robić? Co mam robić? Ja pierdole nigdy nie byłam tak zakłopotana. O Boże co ja teraz zrobię? W tych wszystkich emocjach szybko się ubrałam i wybiegłam z domu. Nie wiedziałam dokąd mam iść, więc pomyślałam, że wpadnę do Joe.
Gdy znalazłam się pod jej domem spotkałam Leona. Przywitaliśmy się i zaczęliśmy krótką rozmowę:
- Jak tam po imprezie?- Spytał
-Całkiem, całkiem.- Skłamałam

-Do Johan, a kogo miałabym odwiedzić na tej ulicy?
-Nie wiem, może...mnie.-Zażartował
-Może kiedy indziej- odparłam- spieszy mi się trochę, do zobaczyska w poniedziałek.
-Siema mała
Jak ja nienawidzę jak ludzie mnie tak nazywają. Co ja jestem 5-letnia dziewczynka?
Zadzwoniłam do drzwi domu Joe. Otworzyła mi blondynka. Od razu rzuciła mi się na szyje. Odwzajemniłam ten gest.
-Co cię do mnie sprowadza?-zapytała
-Muszę prosić cię o radę. Proszę pomóż mi.
-Jasne, że ci pomogę. Wejdź do środka.
Weszłam do środka i usiadłam na kanapie w salonie mojej przyjaciółki. Joanna była ubrana w to.
-Co się stało?-spytała
-To jest jakaś totalna masakra , w ciągu paru dnie mój świat stanął na głowie. Mój ex kumpel zjawił się w mieście ze swoimi spedalonymi ziomkami i zaczął mnie przepraszać i mówić jak mu to przykro. Wczoraj gdy byłam piana wykorzystał to i przespał się ze mną. Co ja mam teraz zrobić? Pomóż mi.- "Stara" Izabella pewnie już by dawno się rozkleiła, ale obecna Bella to jędza, która nie wie co to łzy, niczym Sue Sylwester z Glee.
-OMG, co ty gadasz? To jest totalnie B E Z NA D Z I E J N E czytaj beznadziejne- mówiła moja koleżanka- toś się wkopała Bella. Ja na twoim miejscu wykopała bym tego gnoja z mojego życia i kazała zbierać banany na Kilimandżaro.
-Tak, ale to nie jest takie proste. Z jednej strony go nienawidzę, ale z drugiej coś do niego czuję.
-Ogarnij się laska. Nie pomogę ci jeżeli ty masz takie nastawienie. Rozważ wszystkie za i przeciw, a [potem porozmawiamy.- odpowiedziała
-Ok, dzięki za rozmowę, za to, że mogłam się komuś wyżalić, rozważę wszystkie za i przeciw. -oznajmiłam-Pa.
-Pa, bejbe do zobaczenia jutro, buziaczki ode mnie i Mac.
Liam:
Obudziłem się z niezłym kacem. Ale zaraz zaraz, gdzie ja jestem. O kurwa jestem w pokoju Belli. Coś mi świtało, impreza, taniec, Bella, drinki i...... sex. O ja pierdole co ja narobiłem. Gdzie jest Bella? Co ja najlepszego zrobiłem. Szybko ubrałem się i pojechałem do domu. Tam czekali już na mnie chłopaki.
- Jak tam noc, udana?- zachichotać Zayn
- Bardzo, kurwa.-odburknąłem
-Co się stało?- zapytał Harry
-Masakra jakaś, przespałem się z Izabellą ona rano gdzieś uciekła. Skrzywdziłem ją ona mi tego nigdy nie wybaczy, co ja najlepszego zrobiłem?
-Grubo stary, czyli zamiast zbliżać się do niej to tylko się oddalasz?- stwierdził Hazza
-Koniec tej rozmowy mam dość, nie wiem co mam zrobić i nad tym pomyśleć leżąc w wannie i popijając whysky.
Subskrybuj:
Posty (Atom)